Urodzona w Poznaniu mieszka i tworzy w Krakowie. Malarstwa i rysunku uczyła sie u Tadeusza Łukasiewicza oraz w pracowni prof. Stanisława Rodzinskiego i prof. Zbyluta Grzywacza na krakowskiej ASP. Jest absolwentką Wydziału Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Jest członkiem Zwiazku Polskich Artystów Plastyków.
Born in Poznań lives and works in Cracow. She learned painting and drawing art under the guidance of Tadeusz Łukasiewicz And in the warkshop of Prof. Stanisław Rodziński and Prof. Zbylut Grzywacz in Cracow’s ASP- Academy of Fine Arts. Ms. Joanna Dudziak is a graduate of Departmant of Physics in JagiellonianUniversity of Cracow. She is a member of Polish Fine Artist Union (ZPAP).
Joanna Dudziak has a permanent exposition in Cafe Art located at Kraków, Rynek Główny 23 Main Market Place.
Wystawy indywidualne ( Indywidual Exhibition)
XI 2000 Kraków, Galeria Cafe Art.
IX 2002 Poznan, Urząd Miasta Poznania
II 2003 Kraków, Galeria Atelier
X 2007 Poznan Galeria Sztuki Współczesnej Starówka
XII 2007 Kraków Galeria Moliere
Wystawy zbiorowe ( Collective Exhibitions)
X 1987 Lipsk, J. Stotteritzer Spielkiste
IV 2002 Kraków, Zwierzyniecki Salon Wystawienniczy
IX 2002 Kraków, Galeria Centrum Sztuki Współczesnej Solvay
X 2002 Kraków, Galeria ZPAP Pryzmat
III 2003 Poznan, Galeria Sztuki Współczesnej Starówka
V 2003 Kraków, Galeria Klubu Plastyka ZPAP
XII 2004 Kraków, Galeria ZPAP Sukiennice
XII 2005 Kraków, SOK Galeria Lamelli
XI 2007 Kraków, Galeria Labirynt
Stała ekspozycja w Galerii Cafe Art. Kraków Rynek Główny 23
Jej prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i zagranicą
MOWA STARYCH KAMIENIC
Malarstwo Joanny Dudziak
Pozostawione ślady na powierzchni przedmiotów, rzeczy i otaczających nas konstrukcji architektonicznych świadczą o naszej żywej aktywności oraz o przemijającym czasie, w którym staramy się odcisnąć swoją obecność. Obrazy Joanny Dudziak starają się o tym zaświadczyć poprzez motywy fragmentów starych kamienic, których milcząca wymowność sugeruje ludzkie trwanie i jednocześnie pewne symboliczne ograniczenie a zarazem strefę ochrony i bezpieczeństwa. Architekturę tworzy człowiek na swój użytek oraz na swoją miarę i wraz człowiekiem architektura starzeje się i podąża w głąb czasu konserwując w swej substancji pewną egzystencjalną poetykę. Joanna Dudziak doskonale wyczuwa ten nastrój i dlatego jej obrazy są wprawdzie rzeczowe, szorstkie i surowe, ale nie bez tej nostalgicznej nutki i uroku, kiedy ważną rolę odgrywa skondensowany upływ czasu i ludzka melancholia przemijania, niekiedy dramatyczna, utrwalona w kruszejącym murze, na odrapanej ścianie kamienicy naszego dzieciństwa…
W tej zapadającej się w przeszłość scenerii mignie gdzieś w oknie ludzka sylwetka, zatrzepocze skrzydłami podrywający się do lotu gołąb, a pod zamkniętymi okiennicami, przekrzywiona nieco, pojawi się biała ławeczka oczekująca na tych, którzy przystaną tu na chwilę i usiądą. Żelazne bramy i ciężkie wrota, prowadzące na podwórka i dziedzińce, mają ten blask elegancji oraz ozdobną atrakcję rytmów i ornamentów. Wąskie schody, smukłe okna, pion rynny, przesmyk nieba, geometryczna układanka chodnika, otoczone zaporami murów i ścian, wydają się tymi szczelinami światła i wolności, bez których nie można żyć. Zdumiewać zatem może ten namalowany, “zamurowany” świat o nieco ponurym wymiarze, ale także starający się przekraczać ten własny, przyziemny i rzeczowy wyraz. Mowa starych kamienic nie jest lekka i prosta. Jest tajemnicza i niejednoznaczna, niekiedy dramatyczna. Metafizyka nietrwałości rzeczy i ludzi oddalających się w czasie wydaje się prawdą oczywistą, ale odnoszę wrażenie, że trudniej ją zobrazować w dziele plastycznym, które nie prowadzi dyskursu, nie dokonuje analiz, nie snuje zwerbalizowanej pojęciowo refleksji, lecz potrafi unaocznić egzystencjalny smak życia w jednym spojrzeniu, uderzająco, bez znieczulenia i zbędnych okoliczności łagodzących. Kiedy przyglądam się motywowi z Wenecji, nie odnajduję w nim tej słodkiej i mglistej pastelowości, którą podziwiałem zwiedzając to miasto wyrastające jak widmo prosto z wody. Odczytuję tylko twardsze spojrzenie na ten sam tragiczny los kamienic rozsypujących się w czasie. W cieniu wąskiego kanału refleksy światła na wodzie i w głębi, gdzieś dalej, ciepły dotyk słońca na bocznych ścianach kamienic i fasadach.. Tylko nie wiedzieć czemu, nie pojawia się tu żadna żywa dusza… Ten fragment miasta zamarł w swoim kamiennym bezruchu i milczeniu. Rani nas jego geometryczny porządek i ład, brutalność i dojmująca nagość materii uporządkowanej idealistycznym i metodycznym myśleniem natchnionych architektów…
Joanna Dudziak nazywa część swoich malarskich prac “impresjami miejskimi”. Są to kolorowe, nokturnowe ujęcia miasta, zatrzymane jakby w poruszonym, przelotnym kadrze. To jakby w pośpiechu wykonane, reportażowe migawki, które jednakże swoim zagęszczonym klimatem i żywym gestem kumulują energię swobodnej kreacji i magię nocy. W niej, zatopione miasto trwa przez wieki ożywiane ludzkim zgiełkiem i kolejami losu całych pokoleń. Rzecz jeszcze mieści się w dziwnym paradoksie: tylko poprzez ulotność możemy dostrzec to, co bardziej trwałe. Ze ścian kamienic wrażliwe, ludzkie oko zdziera ich dojmującą prawdę i we fragmentach labiryntu stara się odnajdywać własną drogę zadumy i przepływające fale tkliwej pamięci…
Kraków, 11-12 wrzesień 2007 Stanisław Tabisz
What the Houses of the Old Town Say to Us
The Paintings of Joanna Dudziak
The left-behind traces on the surfaces of objects and things, as well as the architectural constructions that surround us, bear witness to our living actuality as well as to the passage of time, in which we try to imprint our presence. The paintings of Joanna Dudziak endeavour to recognize this through the motifs of fragments of buildings of the Old Town, whose silent expressiveness suggests human endurance, as well as a certain symbolic limitation, along with a zone of security and safety.
Through architecture, human beings are engaged in creativity for their own use, and according to their own measure, so along with the human person, architecture grows old and moves into the depths of time, conserving in its substance a certain existential poetry. Joanna Dudziak consummately feels this evocative mood, and so her paintings are admittedly realistic, rough and harsh, but not without a nostalgic note and appeal. An important role is indeed played by the condensed flow of time and the human sense of melancholy passing away, sometimes revealed in a dramatic fashion, such as that fixed in the crumbling brickwork, or the scratched wall of the old house we lived in as children...(...)
(...)What the houses of the old town say to us is not light and simple. It is mysterious and multivalent, indeed sometimes dramatic. The metaphysics of the impermanence of things and people moving through time seems to be an obvious truth, but it may appear that it is more difficult to portray it in a work of visual art. Such art does not carry out a discourse, does not make an analysis, does not lay out a verbalized conceptual reflection - but rather is able to visually convey the existaste of life in one glance, in a striking way, without an anesthetic and unnecessary moderating qualifications. (...)
|